Zostal mi krem tiramisu od tortu, kupilam biszkopty okragle posmarowalam spodnie strony kremem, posypalam kakao przez sitko,'' skleilam'' je razem i posypalam cukrem pudrem lub kakao. Odlozylam je na talerzu na nastepny dzien. Krem nawilzyl doskonale biszkoty, masa nie wyplywala pod wplywem nacisku, tylko pieknie sie wkomponowala w calosc - polecam takie kombinacje, gdy zostanie nam jakikolwiek krem :)
Biała mąką była zawsze - mówię o naszych dawnych czasach a nie nie wiadomo kiedy w historii. To białe pieczywo było nobilitowane - a ciemne to chłopskie, dla plebsu. To samo z cukrem - biały był oznaką jakiegoś statusu społecznego, ciemny - to jak już na nic nie było stać (tutaj akurat cofnęłam ciut dalej w historii, bo dla mnie to cukier na kartki był, przez chyba 20 lat mego życia).
Tyle, że cały czas mąka była mąką a cukier cukrem i żadne "ekologiczne" czy "Organic" nie były potrzebne.
ja tam mieszałam. No ale dałam ryż do zimnej ody - przez co trochę czasy mi się rozjechały (no i mocno się rozkleił). Ale na przyszłość najpierw zagotuję wodę z wszelkimi przyprawami, potem dodam ryż - wtedy zniknie problem mieszania. Albo ugotuję sam ryż, przyprawy na patelnię i wszystko razem podsmażyć.
No to zrobiłam i ja. Po zlaniu gorącego syropu do słoiczków zostało mi trochę więc dodałam trochę wody żeby spróbować. Moja reakcja? ..mmmmm faaaajny
Superaśna beza
W tym roku również popełniony......skorzystałam z przepisu jako inspiracji, że w ogóle można taki syrop wykonać i mieć do dyspozycji w upalne dni do tworzenia orzeźwiających napojów:))
Robię troszkę inaczej, bo myślę bardziej tradycyjnie, znaczy upycham dużo gałęzi miętowych do gara, zalewam wodą, nieco ponad poziom roślin i gotuję kilkanaście minut. Przecedzam i na 1 litr daję ok. kilograma cukru, zagotowuję, dosmaczam kwaskiem, gorący przelewam.
Oooo, to faktycznie wygląda na mega prościuch;)) Do ulubionych:))
Wkn Ty same najlepsze ciasta pieczesz
Dziewczyny, dzięki za rady. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc chyba w tym roku spróbuję z tym wyparzaniem butelek.
No dobra, a co z mieszaniem? Bo skoro przyprawy dodaje się po kilku minutach, to chyba trzeba zamieszać a ryżu się ponoć nie miesza...
Ekkore, racja, wszystko jest wzbogacane różnymi niepożądanymi dodatkami i na efekty nie trzeba długo czekać. Dawniej zdrowiej się jadało i zdrowiej się żyło, bo nie było tyle tej wszechobecnej chemii. I nie nadużywało się cukru, a mąka była z pełnego ziarna, a nie oczyszczona i wybielona, która dostarcza jedynie pustych kalorii. Nawet mówi się tak, że "Bezcennymi otrębami karmi się świnie, a dla ludzi pozostają jedynie odpadki". Coś w tym musi być...
Zrobiłam dzisiaj na obiad. Ryż basmati.
Co prawda trochę przekocykowałam - i mocno się rozkleił. Nawet miałam wyrzucić - ale syn mówi, że jest Ok. No to poszedł na talerze.
Pyszny, lekko ostry - potem podjadałam jeszcze z garnka.
Następnym razem zrobię z ryżu brązowego albo dzikiego - zobaczymy co wyjdzie.
A mnie się wydaje, że to nie cukier i mąka są głównym problemem. Kiedyś ciasto było na stałe w domu, dzieci jadły cukierki, landrynki, irysy, tofi - i z całą pewnością miały zdrowsze zęby niż teraz. A nie raz się i cukier łyżeczką z cukiernicy jadło (o kostkach nie wspomnę)
Ale brak ruchu - bo zamiast wybiegać nadmiar kalorii - zasiadamy na kanapie, przed telewizorem, komputerem czy w fotelu samochodu. To raz.
A dwa - dzisiaj cukier nie jest cukrem, a mąka mąką - zawierają inne składniki - żeby było tanio. i to one są problemem.
Zuzanno ja trafiłam na ten przepis przypadkowo,po prostu miałam ochotę dzisiaj zrobić racuszki i ten przepis wydał mi się ciekawy.Właśnie przez tę prostotę wykonania .