Ja piekłam w ten sposób tylko schab, na temat karczku czy boczku niestety nie potrafię sie wypowiedzieć, ja takie mięska jednak wolę przypieczone więc piekę je w rękawie do pieczenia, pod koniec rozcinając rękaw w celu zrumienienia mięsa
Co prawda nigdy nie robiłam faszerowanego, ale nie sądzę żeby się nie udał, najwyżej pierwszy plaster "śliwki" będzie mleczny haha
jak to mówią kto nie ryzykuje w kozie nie siedzi:)
A ja sie zastanawiam czy mozna tak upiec schac faszerowny sliwkami?
Czy można w ten sposób zrobić też karkówkę,.
Bardzo proszę o odpowiedź.
przepyszne wyszły , i o wiele mniej roboty niż z tradycyjnymi choć powiem szczerze że je uwielbiam . Przyprawiłam bardziej sos , zrobiłam z większej ilości mięsa , jednyna rada której się nie doczytałam chyba to trzeba pilnować by wszystkie gołąbki były przykryte te które nie były zrobiła się twarda skorupa w której moża wyczuć suchy ryż , ale to tylko kilka sztuk na całe szczęscie z wierzchu. kolejny Twój przepis , przepyszny i super łatwy , dzięki
Zapomniałam napisać - zjadamy na ciepło i zimno. Bardzo kaloryczne ale pyszne.
.Renia, ta sałatka jest extra z pieprzem cayenne. Znów robię na dziś a pan mąż zarządził, że ma być też w święta. Ma dość corocznych schabów i karkówek :) Też robię ją na kolorowo
dałam filet zamiast kiełbasy, bo nie miałam. PYSZNA
Mi brakuje tutaj ewidentnie koloru czerwonego - papryki. Poza tym super, trudno znaleźć równie smaczną sałatkę.
Malinko dziękuję, śliczna fotka no i cieszę się że smakowało rodzince
Dziś zrobiłam te gołąbki i są pyszne !! :) Polecam
Zrobiłam cały gar a drugie tyle zamroziłam :)
Jutro obiecuję fotkę :)
dorotaibasia cieszę się że konserwa się udała. Ja właśnie również w sobotę robiłam na prośbę rodzinki i to z podwójnej porcji.... właśnie teraz jem ją na śniadanko. Dzięki za opinię i smacznego
super! bez użycia szybkowara też sie udaje. mieso pokroiłam w kostkę ok 1,5cm, gotowałam 2 godziny w normalnym garnku w którym jednak płyn odparowuje(dlatego też zwiększyłam ilość wody do 2 szklanek), czosnek po oddaniu aromatu wyrzuciłam a cebule potraktowałam blenderem i powędrowała z powrotem, no i cóż...zdrowe to TO nie jest, ale jakie pyszne! a autorece przepisu dziękuję za podpowiedzi:)
Cieszę się Agnieszko że wypróbowałaś mój przepis, przyznaję że o nim zapomniałam. Muszę wrócić do niego i zaserwować swoim panom na kolację w najbliższym czasie. Dzięki za komentarz, pozdrówka