Tomaszu, jestem oczarowana znajomoscia tematu kuchni wloskiej, z jednym wyjatkiem a mianowicie gotowania makaronu.
Mieszkam w Nowym Yorku i tak sie sklada, ze mialam okazje byc na wykladach znakomitej szefowej kuchni wloskiej, nazywa sie ona Lidia Mtticcho Bastianich, jej restauracja na Manhattanie cieszy sie ogromna renoma. Otoz na tym wykladzie nauczylam sie miedzyinnymi ze Wlosi gotuja makarony bez dodatku oleju i nigdy ale to nigdy nie przelewaja ich zimna woda. Zarowno p. Lidia jak i Mario Barttali wyjmuja makaron prosto z gotowania do patelni z sosem, a p. Lidia jeszcze dodatkowo dodaje do juz wymieszanego makaronu z sosem chochle wody w ktorej gotowal sie makaron.
Makaron polaczony natychmiast z sosem nie ma prawa sie skleic.
To taka drobna uwaga, nie mniej jeszcze raz chcialabym podkreslic ze jestem pelna podziwu dla Twojej znajomosci tematu.
Pozdrawiam i zycze powodzenia.
maryla
bardzo smaczne sa te golabki. Zrobilam je juz kilka dni temu na obiad
Ale piękne!!
dziękuję za, mimo wszystko, miły komentarz...rozwałkowuję na grubość 4-5mm. Może za długo wyrabiałaś ciasto i stąd wyszło twardawe, po dodaniu reszty składników dosłownie wszystko sklejam ze sobą i chwilkę zagniatam. Pozdrawiam i mam nadzieję,że następnym razem wyjdą lepsze.
Kolor rodzynek nie ma znaczenia. One dają jedynie delikatną słodycz. Na kolor wpłynie herbata. No to siup na zdrowie :-)
małgoska śliczne te Twoje figurki, ja niestety nie mam takich zdolności, pozdrawiam i życzę wesołych i zdrowych Świąt.
Własnie przywodzi grzeszne myśli o obżarstwie i pachnie niesamowicie. Jeszcze siedzi w piekarniku, ale już przybiera złoty kolor i zaraz, zaraz....chyba uszczknę kawałeczek, zeby sprobowac, co? Juz za sam zapach dziękuję Ci Kamaxyz, bo ze jest pyszny to nie watpię wcale! Pozdrawiam światecznie!
Pozdrawiam i smacznego! Wesolych Swiat!
Kasiu, ciesze sie, ze smakuja:) Wesolych Swiat!
zrobilam podobne sledzie ale bez przyprawy curry, bo nie miałam dalam za to pieprz i zamiast cytryny ocet -pycha
zrobiłam wczoraj dziś jedliśmy -pycha polecam !
Rewelacja... Pierwszy raz w życiu robiłam dziś makowiec. Jak dla mnie bomba. Szybko się robi. Upiekłam beż najmniejszych komplikacji. Bardzo, bardzo jestem dumna z siebie. Rodzina i goście przyjezdni jeszcze na gorący się rzucili. Mówią, że pyszny i ja to potwierdzam. Chwalą i chwalą. A niech chwalą... Pozdrawiam