Jeśli zaczyna być wyczuwalny wyraźny zapach wina, to znak, że zakwas jest "głodny" i potrzebuje dokarmienia :)
Strasznie ucieszyłam się, gdy zobaczyłam przepis, od razu zabrałam się do roboty, skrupulatnie odmierzałam "łyżki" i sprawdzałam ciepłotę wody , uważałam, by za długo nie bełtać w słoiku - wydawałoby się, że wszystko szło zgodnie z planem; wydawało się... ostatnio już nie jestem tego taka pewna - zakwas ma 7 dni.
Okres stabilizacji zakwasu zaczął się szybo po podaniu cukru, nie zauważyłam jakiegoś wielkiego szału po tej dosypanej łyżeczce słodyczy; zakwas sobie "spał"; nie było widać jakiejś specjalnej pracy, zapach drożdży ciągle był.
Słoik stoi w kąciku, z małą ilością światła, wiatrów tam nie ma, wyciągam go stamtąd tylko na karmienie i na bełtanie; mąka razowa 2000 i bio do tego, woda zawsze przegotowania i letnia; w 5 dniu życia (śmiałam się, że to moje drugie dziecko ;)) zaczęło się dziać "coś" - zakwas zaczął "żyć" bardzo intensywnie i pojawił się zapach "wina", jak to powiedział mój mąż; ferment po mojemu. Tak czuję, że coś jest nie tak. Nie wiem co. Wylać i wstawić nowy?
A ,czy do ciasta nie trzeba dodać proszku?
Wkn zapraszam jesli będziesz w pobliżu Krakowa ::)
Ze wszystkich przepisów na faworki wybrałam ten i nie żałuje. Super przepis. Łatwy i smakuje wybornie. Polecam wszystkim!
buraczku tak dziękuje już poprawiwm :):)
Nie baba tylko baby :) Czyli z angielskiego "niemowlę". Chodzi tu o taką młodą, małą marchewkę :)
Chciałabym, żeby ktoś podał mi na obiad taką smakowitą piramidę :)
Upiekłam to ciasto w sobotę i już mogę coś napisać a więc super sprawa ciasto mięciutkie, wilgotne bo dużo owoców u mnie były wymieszane jabłka z rabarberem i kiślem morelowym ( ja dałam cały ) no i kruszonka . Spróbujcie bo warto .
NIE POLECAM! Podczas pieczenia porzeczki puszczają sok i z jajecznej pianki robi się ciapa. Spód kruchy i smaczny - spód polecam! Ale masa z porzeczkami porażka! Da się zjeść, tylko się rozpływa po talerzu. Ciasto wygląda bardzo nieapetycznie. Mój TŻ odmówił konsumpcji, a zwykle wsuwa wszystko, co na kruchym spodzie. Wygrzebał sam spód, a ciapko-kompot porzeczkowy wylał do zlewu. Ehhhh
Aż się specjalnie zalogowałam, żeby odpowiedzieć na pytanie ;)
TAK - ZROBI SIĘ PAPKA!
Podczas pieczenia porzeczki puściły sok i zupełnie nasączyły jajeczną piankę. W piekarniku ciasto rosło pięknie, ale ciągle było mokre (sprawdzałam patyczkiem). Po półtorej godzinie zdecydowałam się wyciągnąć z piekarnika, inaczej zupełnie przepiekłabym spód. Spód kruchy i bardzo smaczny, ale masa ojojoj...
Wszystko pływało. Okej - moje porzeczki były dość dorodne i soczyste, ale wyszła niezła papka. Do zjedzenia co prawda (nawet smaczna), ale rozłazi się po talerzu :D
Zastąpiłam część majonezu jogurtem naturalnym, ale niezależnie od tego - pyszne i niedrogie jedzonko :)
Robiłam i wyszło pyszne, a jak wyrosło. Dziękuję za przepis i na pewno skorzystam jeszcze nie raz.