Kluko niestety to jest ta niepewnosc ale wielbicielok tatara nie moze przeszkadzac :) jak jemy surowe mieso to i jajko moze byc surowe
parzenie jajka ma zapobiec przedostaniu sie do jajka bakteri zalegajacych na skorupce :) przepis pychotka podobnie jak reszta w twojej karierze niebieska-rozyczko
pozdrawiam
z tym talerzem to mi rozwiązałaś masę problemów ;)
Moja mama kiedyś takie robiła, pyszne były:)
Pyszny pomysł, naprawdę! Nie dość, że smaczne, to jeszcze inspirujące. Od lat smażę pieczywo na różne sposoby, tym razem połączyłam sposób wykonania Bzika Anay ze sposobem, w jaki czasem przygotowuję czesterki. W podziękowaniu za dodanie na stronę Bzika francuskiego pozwoliłam sobie wpisać mój wariant i nazwać go Bzik na słono.
Hej Skopolendra. Przepis fajny - ale ja całkiem niedawno, dzięki WŻ w wieku ponad 30 lat odkryłam, że nie ma cukru waniliowego tylko wanilinowy. Możesz sprawdzić
No wygląda smakowicie ;D;D
Musze wypróbować - tylko zastanawiam sie z kad wziasc teraz owoce...
Bardzo ładnie napisane.
Rzeczywiście niewiele zostało z tamtych tradycji. Coś jednak zostało. Nawet w tej tandecie, która stwarza otoczkę Święta Zmarłych.
Mysle sobie, ze moze nie staramy sie przekupić zmarłych duszyczek, za to z wdzięcznością, zadumą wspominamy naszych bliskich zmarłych.
Troszkę chyba inny wymiar ma to Święto w zwycięskim XX! wieku- odwiedzamy groby, MIMO kilometrów, MIMO zimna, Braku pieniędzy.. Nie śmiem oceniać, czy wywiar ludowy, czy taki wymiar psychologiczny, który ja odczuwam teraz- ma wygrać.
Odwiedzamy groby...
Może dlatego, ze czujemy się wpisani w jakiś kontekst? Rodzinny i szerszy?
Dekorujemy groby i choć to często przypomina konkurs na najfatalniejszy gust i największe sknerstwo ( nie tylko dąbek z supermaketu się opłaca. Jeszcze bardziej opłaca się "palma" - wiązanka , w innych regionach mówi się na to tez "paletka"- ooo!!! ta to się dopiero opłaca...wykonana z folii z oczojebnymi kwiatkami, zapakowana w lustro, bo dzięki temu wydaje się większa, zabrana z grobu wieczorem 1 listopada, skwapliwie przechowana w piwnicy na następną okazję- opłaca się najbardziej).
Mimo wszystko w tym całym zamieszaniu, jednak coś zostaje. Zaduma nad tym ze może za parę lat mnie ktoś będzie prowadził i podtrzymywał, zebym mogła pomyśleć nad grobem.
Ze tych grobów będzie coraz więcej
Że to w końcu będzie i moje miejsca...
Dobrze, ze choć w ten jeden dzień łuna nad cmentarzem przypomina o czymś chyba ważnym.
Pozwala się zatrzymać...
Pomyśleć o tym, ze coś dostaliśmy, a przedostatnią rzeczą, jaką możemy zrobić, by wyrazić naszą wdzięczność- to dać kwiatek, zapalić światło.
A potem znów pędzić :)
O właśnie doczytałem, że pewnie Ci chodzi o parzenie całego jajka, tak? Otóż po sparzeniu jajka wrzątkiem jego środek dalej jest surowy..... więc siłą rzeczy żółtka dalej jesz surowe. Pewnie widziałaś gotowane jajka w środku i wiesz jaka jest różnica.... A po drugie parzenie jajek nie do końca skutkuje pozbyciem się Salmonnelli. Skarupka jest faktycznie wyparzona, ale jesli jajko jest zainfekowane to bakterie rozwijają się też w środku....
teraz jest wszystko juz ;p
Zrobiłam ten sernik z małymi modyfikacjami; 1szkl cukru i cały budyń waniliowy. Jest smaczny i łatwo się go robi. W smaku przypomina raczej coś w rodzaju sernika na zimno, niż takiego pieczonego w piekarniku. Następnym razem dodam jeszcze trochę więcej budyniu, aby był bardziej zwięzły, bo ubita piana mocno go rozrzadza. Ogólnie polecam ten przepis.
Jak parzy sie żółtka??? Nie do końca umiem to sobie wyobrazic....
Robię tatara bardzo podobnie, niestety dla mnie za rzadko bo jadam tylko ja z mężem. Podajemy prawie dokładnie tak jak niebieska różyczka (tylko z musztardą jeszcze nie próbowałam). U nas na wierzchu robi się różyczkę z masła (niekoniecznie). eweS przeczytaj dokłanie w składnikach Ania napisała że parzymy całe jajko a nie żółtko
rybka wspaniała, ja używam tego przepisu do marynowania płoci i okoni - doskonale rozpuszczają się ości, zostaje tylko kręgosłup pozdrawiam