Jamajko, Twój motyl był piękny i zapewne pyszny, a że ktoś nie potrafi docenić czyjejś pracy i dobrego gestu to inna sprawa. Nie przejmuj sie tą osobą , bo jest poprostu nie wychowana. Nigdy bym darczyńcy nie powiedziała, że wyrzuciłam do kosza jego podarunek. Jest to podstawowa zasada dobrego zachowania. Nie martw się i więcej już nic nie wykonuj dla tej persony, bo szkoda Twego czasu, zaangażowania i sił.
Pierwsze w życiu widzę taki przepis. A gotowy już syrop jak ( do czego ? ) używasz ?
Sporo ostatnio Twoich smacznych przepisów - Różyczko ! Kilka z nich czeka na swoją kolej w ulubionych. I te placuszki napewno zrobię. Pozdrawiam !
Dziękuję Malibu za tak wyczerpującą odpowiedź!!!!! na pewno na swoje imieniny zrobię to ciasto, bo nigdy jeszcze takiego nie piekłam, a chałwę uwielbiam!!!!
Pozdrawiam!
Jestem uzależniona od tego ciasta. Pozdrawiam
Ja też nie uważam, żeby było niepozorne, tylko Awonli tak napisała w przepisie;-) Ale na wyjątkową okazję tort jest bardziej akuratny, więc za którymś razem po prostu poeksperymentowałam;-)
bosssski ;**************
Wojasia,
budynie czekoladowe bez cukru oczywiście (zapomniało mi się napisać)
A budyń do masy ja gotuję podobnie jak zwykły z torebki. Czyli w tym akurat przypadku z 3/4 szkl.mleka odlewamy ok. połowę i gotujemy, a do drugiej połowy (zimnego mleka) dodajemy jajka i mąkę ziemniaczaną i trzepaczką rozmącamy na jednolitą masę. Kiedy pierwsza połowa już się zagotuje, wlewamy tą drugą połowę i cały czas mieszamy na malutkim ogniu. Kiedy zaczną "gadać" bąbelki powietrza wyłączamy gaz i studzimy powstały budyń.
Powodzenia, to na prawdę nic trudnego !!! :o)
no więc spód różyczek smarowałam malutką ilością wody i tak sie przyklejały, ale trzeba uważać żeby nie polać wodą masy w miejscu które nie zostanie zakryte, bo zostają plamy. Masa rzeczywiście sie klei ale im więcej pudru i im dłużej się ją wyrabia, jest coraz bardziej elstyczna. Wycinałam wszystko zwykłym kuchennym nożem:)
Zrobiłam i zezarliśmy ze smakiem. Robiłam w keksówce bo nie mam okrągłej blaszki, piekłam 55 minut na termoobiego na 150-160 st. Polecam ten przepis - jest niezawodny!
hehehehe, dobre akena dobre
dora182.. Dokladnie to jest tak .. wszytsko zalezy od tego w czym sie to piecze.. Jesli masz emaliowana brytfanke..taka jest najlepsza. Ja mam aktualnie taka ze stali szlachetnej i nieraz sie zloszcze..bo ona wydaje mi sie jak bunkier..nie przepuszczajacy ciepla. W emaliowanej wszystko przebiega jakos szybciej..a moze to moje zludzenia. W kazdym badz razie na poczatku intensywnie..tzn. juz do goracego piekarnika wkladajac ok 30 minut... a potem zmniejszyc temperature.. i nie trzeba zagladac do brytfanki... ok godzine ..a na samym koncu krotko otwarte znowu na wyzszej temperaturze zeby skorka na kurczaku stala sie chrupiaca.
Tak wogole, to my przygotowujemy takie danie.. zaczynajac od terapii intensywnej i potem skrecam ogien (elektryczny) i wychodzimy na spacer... 2 godziny... piekarnik zostawiam na 160° jak wracamy ..obiad jest gotowy :)
Proszę o wskazówki jak przymocować kwiatki do tortu. Zrobiłam tę polewę wczoraj ale najpierw nie mogłam odkleić jej od rąk, następnie, gdy uporałam się z kleistą rózową masą pojawił się problem mocowania listków i kwiatków.
Proszę podpowiedziedzieć czym wycinać ozdoby aby brzegi były gładkie.Pomysł z masą jest super, gratuluję umiejętności.