I taniutko :)
Strasznie się cieszę, że przydałam się na coś ze swoimi ryżulkami
Miałam akurat trochę ryżu z wczorajszego obiadu, reszta produktów była w domu więc zrobiłam dzisiaj na obiad. Powiem krótko...szybkie, proste, efektowne i pyszne.
Kiedy zaczynałam zabawę w dekorowanie, też patrzyłam na Wiltona spode łba, wiadomo dlaczego. Kupiłam sobie na Allegro zestaw 24 tylek za ok 80zł i byłam szczęśliwa .... dopóki nie zaczęłam uzywać. Okazało się, ze niektóre w ogóle nie pasują ani do małego, ani większego adaptera, że tylka do róż jest bardzo mała, a do listków jakaś felerna, bo zamiast oczekiwanego kształtu wychodził pasek z dziurą w środku i w ogóle, że część tych końcówek w ogóle jest mi nieprzydatna. Tak więc zaczęłam dokupować pojedyncze sztuki, takie, których najcześciej potrzebuję i teraz jest super. Tylki Wiltona są równiutkie, gładkie, pasują do standardowych adapterów i to w ogóle inna jakość i komfotrt pracy, tak więć w te 2-3 najpotrzebniejsze warto zainwestować.
Aha, też robię torty okazyjnie, choć wychodzi mi więcej niż 2-3 razy w roku.
Też tak miałam, całe pudło różnych przyrządów, końcówek i efekty marne. Ostatnio się wkurzyłam, nabyłam tylki Wiltona i mam zamiar działać.
Zawsze można taką dynię dać kozom - zjedzą ze smakiem :) Tylko najpierw trzeba znaleźć pokaźne stado kóz :P
Jak nie zrobisz wszystkiego w jeden weekend - tylko zapakujesz dynię do słoików... Już raczej podejrzewałabym dyniowstręt na najbliższe lata...
Tylko że ja też potem będę wyglądała jak dynia :) A dynię mam tak wielką, że starczy na: zupę, chlebek dyniowy, tort dyniowy, korzenne ciasto dyniowe, placki ziemniaczano-dyniowe, puree dyniowo-ziemniaczano-cebulowe i podejrzewam, że jeszcze na kilka innych potraw.
Myślę, że wielka dynia starczy Ci na jedno i drugie...
Ciasto jest bardzo długo świeże - nasze poprzednie wytrwało ponad tydzień, ostatni kawałek, który miał nie istnieć, jednak się zmaterializował - nie wykazywał oznak posiadani innych form życia (obwąchany i obejrzany dokładnie) - został pożarty przez Ślubnego, z informacją, że nadal świeże.
Dyniowy chlebek - aż nabrałam ochoty. A dynia w bagażniku olbrzymia czeka... no i teraz mam dylemat, piec tort dyniowo-marchwiowy czy jednak coś na kształt Twojego chlebka :)
Żałuję,.....że nie zrobiłam barszczyku do tych pizzerek.Znikają w zastraszającym tempie,jeszcze ciepłe.
Rybki złowione przez męża odleżały już swoje w zamrażarce,więc postanowiłam coś z nich zrobić.Nie wiem co to za gatunek,bo się nie znam,ale małe i ościste.Pulpety włożyłam do słoji i zalałam gorącą zalewą,niech sobie poleżą do najbliższej imprezy i przejdą smakiem.
Bonieś, a używasz tylek Wiltona czy jakis innych? bo na Wiltona ciągle szkoda mi pieniędzy (zwłaszcza, że torty piekę tylko na "domowy" użytek, raptem ze 2-3 razy do roku). Mam kilka różnych kompletów ale różyczki ciagle z nich wychodzą takie sobie...Chyba coraz bardziej przekonuję się (po raz kolejny zresztą) ,że lepiej odżałowac kase i kupić raz a porządną rzecz ;)