miało być "drobnego";)
Przetestowana na Sylwestra:) Bardzo smaczna. Polecam. Użyłam zdrobnego niekolorowego makaronu
Wiśnie są doskonałe. Został mi ostatni słoiczek, który oczekuje na specjalną okazję. Dziękuję raz jeszcze.
:)
Ależ pyszneeeeeee!!!! Zeżarłam tylko jedną, bo dieta...
janeczko, usztywnia pianę z białek, a efekt końcowy bardzo smaczny
Ciekawie się zapowiada.
Powiedz proszę co daje ta galaretka w bezie bo jakos trudno mi sobie wyobrazić efekt końcowy.
Powiem krótko - przepis miodzio:) Ja do pieczenia zawsze odcinam lotki, bo i tak nikt tego nie ogryza, a tylko miejsce zajmują na blasze:P Tak więc zrobiłam i tym razem i dodałam swoją mieszankę przypraw, w której marynowały się całą noc. Troszkę się spiekły, ale były chrupiące, doskonale dopieczone w środku i... pyszne.
Dziękuję za pomysł:)
Goplano - ja robię ozorki w chrzanowym właśnie na oko. Jeśli masz ochotę to wklepię ci na PW, bo to właśnie przepis moje babci ale z mojej głowy.
Mleko ma być zimne?
goplana...moja Babcia też wszystko gotowała "na oko" i szczerze mówiąc ja też tak robię....do tego jeszcze nie pozwalała pomagać sobie w kuchni więc wszystko co potrafie to jedynie z podglądania...bo nawet jak pytałam to obrywałam ścierką:) (że niby przeszkadzałam) ściśle przepisów trzymam sie jedynie w przypadku ciast...a ten akurat sos robię nadal, wprawdzie sporadycznie ale gotuję np na piątkowy ekspresowy obiad...w czasie kiedy jajka się gotuja na twardo sos jest praktycznie gotowy, do tego tłuczone ziemniaki i wszyscy wcinają aż miło patrzeć:)
Dorotaibasia bardzo Ci dziękuję. W latach 80-tych, moja Mamusia robiła te ozorki na rozmaite okazje i były wyśmienite.Niestety przepisu nigdy nie odnotowała,bo robiła wszystko na tzw.oko.A zapytać od dawna nie mogę..;(
Dokładnie Madziu
goplana2...jesli sos miałby być "na ciepło" to moja Babcia w PRL-u robiła tak...do garnuszka lała kranówkę, dokładała łyżkę masła i dosmaczała "Jarzynką", kiedy to sie zagotowało dokładała musztarde -koniecznie sarepską (taką najzwyklejszą, jak teraz bywa w plastikowych kubeczkach, nie żaden Kamis czy Develey broń Boże :) ) dokładnie to roztrzepywała "koziołkiem", doprawiała odrobiną cukru i zagęszczała najzwyczajniej w świecie wodą z mąką...dorośli jadali to właśnie z ozorkami a nieletni z jajkami ugotowanymi na twardo
Nie żebym się chciała czepiać.
Jednak moim skromnym zdaniem jeśli wymieszasz 3 szkl śmietany i 2,65 szkl mąki, to konsystencja chyba będzie bardziej naleśnikowa niż nadająca się do wyrobienia i wałkowania :)