śliczny ten misiu i świetny pomysł,ale jakbym była niejadkiem takiego misia też bym nie zjadła,szkoda by mi go było:)
Jabłecznik właśnie się studzi.Przepis prosty i nieskomplikowany.A co do smaku to muszę jeszcze cierpliwie poczekać.
Dla mnie jest to najlepszy,najtańszy sposób na jabłka na zimę.Dziękuję za przepis.
tez dawalam kilka lat temu na wytwornych przyjeciach a w srodku kolorowo paryka zolta i czerona ,pietruszka,jajko na twardo,wszyscy mysleli ze to koniec imprezy ,ze wjechalo ciasto a po sprobowaniu byli zachwyceni
Masz rację Vikunia ,jak tu zjeść misia !!!! przecież on taki kochany ,moja córka też miała opory i zaczeła od kołderki .
Zrobiłam dziś na obiad.Do tego ziemniaki.Smaczne jedzonko i nie wiele pracy.
Świeżo po zrobieniu było baaardzo ostre, aż się przestraszyłąm ,że nikt tego nie będzie jadł. Po kilku tygodniach w słoiczku - próba generalna , na obiad kurczak w cieście kokosowym i ostrzeżenie całej rodzinki - ostrrrrrre! Okazało się , ze wcale nie . Składniki "przegryzły "się i potworna ostrość zniknęła.Teraz z całą stanowczością mówię : R E W E L A C J A !!!
Smaczne, zrobiłam jak radziła autorka , z ryżem z sosem Tao Tao i z surówką z białek kapustki. Do mięska podałam też chutney gruszkowy do mięs , też z przepisów Wielkiego Żarcia. Na pewno wrócę do tego przepisu.
Mój mąż je uwielbia.
I znoooooowu zrobione :):) ....gorąco polecam ....przepis został już niejednokrotnie rozdany ...
Dziękuję :) mam nadzieję, że mi wyjdzie, bo to mój pierwszy bigos
Pięknie podane... tylko jak tu zjeść misia? toż to prawie,że kanibalizm:)
Pasztet naprawdę ciekawy smakowo, choć konsystencja troszkę mi nie odpowiada, ale to da się zmienić. Podczas pieczenia pachnialo obłędnie. dzięki