To jest topowy sos do makaronu mojego dziecięcia, które... nie znosi pieczarek
Muszę go pichtać regularnie raz na dwa tygodnie. Pieczarki zawsze kroję na większe cząstki, żeby łatwo było je wydłubać z talerza. Dziecię propozycję przygotowania sosu inny niż pieczarkowy twardo odrzuca, bo przecież ten pieczarkowy jest najlepsiejszy, jedyna jego wada to, że... ma pieczarki, hihi
iwett, u mojego pewnie też by to przeszło, gdyby ten kminek czy kmin był zmielony. A ja go w całości miałam fantazję wrzucić tego felernego dnia :/
W całości kminki i kuminki wchodzą w pieczywach :D
Dzięki wielkie. Nawet nie muszę próbować, żeby wiedzieć, że przepyszny!
U mnie to na odwrót - mąż może jeść sam kminek z odrobiną kapusty:)
zapiekanka zrobiona z filetem z kurczaka i jak dla mnie zbyt mdła:/ trzeba ją mocno dosmaczyć, następnym razem będzie z małą modyfikacją i myślę żę wyjdzie bardzo smacznie;)
Bardzo fajny pomysł, bardzo fajny przepis i bardzo fajna rolada. Dzięki.
P.S. Od siebie dodałam do środka cienkie plastry sera żółtego.
Rewelacyjne. Ostatnio pieczywo w Lublinie się zepsuło (jak chyba wszędzie) i cebularze już nie takie, jak kiedyś. A te są właśnie takie, jak bywały dawniej. Spróbujcie koniecznie, ale bez udziwnień tylko z cebulką i makiem - bo taki właśnie jest lubelski cebularz.
Łasica - dzięki wielkie za przepis.
Smaczna, szybka, lekka. Zrobiłam z gwiazdkami :)
O kurczę, ale fajny pomysł :)
janeczko669, ano zostawiłam im (tymże kminom) przestrzeń życiową, ale chyba za małą. To nie kury nioski, które znoszą ciasny żywot w klatkach, zbuntowały mi się kminy i wypruły na świat z całą energią
megi65, dobre z tą zdechłą bułą, dobre, jednakowoż (jak mawia jedna z moich znajomych) nie jestem do końca pewna, czy nie wygrałaby z kminem. Nie mam nic przeciwko samodzielnemu pojadaniu gara kapusty przez kolejne 5 dni, ale niekoniecznie ze spokojnym sumieniem i miną, która rodziny nie zabija, mogę patrzeć, jak wyłażą do plastikowego "Maka" :D Pewnie by nie wyleźli, bo sami nie za bardzo lubią, ale na pewno zeżarliby na obiad... kolację. Dłubałam więc
disnejowa- cieszę się, że smakowały :)
Dobre:) Mnie też czasami dopada takie "niechcemisie":)
Jakbym skądś to znała :)
Na szczęście nieliczne ziarna kminku czerniejące w potrawie w ostateczności są do zaakceptowania. Natomiast pieprz ziarnisty, jałowiec czy ziele angielskie na szczęście łatwiejsze do wyłowienia to już zupełnie inna bajka.
A tak swoją drogą. Jak można tak liczną, waleczną brać kminkową uwięzić w jednym małym ciasnym domku?
Wszak z czasem urosło to, to odrobinkę, ciepło tyłek przygrzało, no i niesforna młódź pootwierała okienka i poszła sobie w kapuściany świat szukać swojego miejsca ![]()
![]()
.
Wyrazy współczucia , oj,oj towarzystwo bardzo kulinarnie rozpuszczone
.Z uśmiechem na twarzy podajesz talerz kapuśniaku albo .... bilety NBP na ..śmieciowe jedzonko tuż za rogiem . Albo zgrzytający domowy kmin ( ale na talerzu zupy to średnio 10- 15nasionek ) albo zdechła buła. Jestem praktykiem w tej dziedzinie i też miałam kminkowego domowego opozycjonistę ale to już .. przeszłość
.