tesknota ------> wspomnienia -------> marzenia ----------> Niech Ci sie spelni kamusku
Satureja montana - to czaber po lacinie
Savory - po angielsku
Sar - po islandzku - 100% pewnosci nie mam....-:)
Udanych poszukiwan....-:), pozdrawiam!
anay dziekuje za blyskawiczna odpowiedz :) myslalam nad Twoja salata z pomaranczami :) a czaber musze poszukac....tylko nie wiem jak to bedzie o islandzku :)
Co do dodatku do polędwiczek - no cóż, gdybym na jakiś się decydowała, to bym pokroiła ziemniaki w duże frytki i upiekła w piekarniku posypane solą, pieprzem i tymiankiem - jak grzyby :) Natomiast co do cząbru... myślę, że sprawa jest otwarta. Warto jednak szukać przypraw/przyprawy, która będzie z jednej strony dobra do wieprzowiny, z drugiej lekko korzenna w smaku/zapachu żeby ładnie skomplementowała czekoladę. Może odrobina gorczycy? :) Poza tym, na pewno w sklepie znajdziesz suszony - ja mam firmy Kamis (taki w zielonej papierowej torebce).
anay jestem zachwycona przepisem, tym bardziej ze uwielbiam czekolade no i miesko tez. Powiedz mi prosze czym mozna zastapic ewentualnie czaber, i z czym podawac te poledwiczki? czy tez same zupelnie?
Mam ochote na kolacje podac wlasnie poledwiczki i Twoja zupe truskawkowa :)
jak zwykle piekne zdjecia :)
;) bo ja lubię jak jedzenie ładnie wygląda.
bardzo fajny przepis ale az oczy mnie bola. Niestety nie latwo mi sie czyta tak kolorowe pisanie, w dodatku jasne. Zycze jednak smacznych i udanych wypiekow tym, ktorzy nie maja problemu z kolorowa czcionka.
Tort taki inny ,ciekawy przy najblizszej okazji wypróbuję.Zapisany w ulubionuch.Pozdrawiam zosia i dzieki za przepis i fotki
A oto mój torcik.
Zdjęcia są niebywałe... tak piękne fotografie oglądam czasem w "Kuchni" czy innych tematycznych gazetach (chyba bardziej właśnie dla samych zdjęć, bo żadna tam ze mnie kucharka - wolę jeść). Aż przyjemnie się pogapić na Twoje prace, super :)
Tak apropos tych czekolad, sprawdzilam dokładnie wszystkie napisy na czekoladach, które kupiłam i na wyborowej "WEDLA" widniał malutki napis "deserowa" ale w smaku była identyczna co czekolada z napisem "gorzka", do kremu zużyłam 2,5 tabliczki. Mieszkam w dużym mieście i odwiedziłam kilka marketów, przejrzałam dokładnie wszystkie czekolady jakie tam były ale typowej "deserowej" jednak nie było. Zresztą mniejsza o to, ważne że torcicho wyszło naprawdę pyszne. Goście mlaskali i smakowali. Biszkopt upiekłam z dodatkiem tartej na grubej tarce(autorstwa Goi) czekolady: wyszedł wysoki, smaczniutki i niesamowicie efektowny. Myślę,że bez dodatku trufli również byłby fenomenalny.Niezbyt słodki, smak iście czekoladowy i wysoki (zupełnie jak ja,he,he!)