Ja robię identyczne i uważam ze są pzrepyszne moje 1,5 roczna córeczka również :)
jeszcze raz powtarzam to najpyszniejsze z dań jakie jedliśmy - szacunek dla Uretana- szkoda że Go już nie ma:)
bardzo dobre, do tego świetna terapia na stres, nic tak nie odpręża jak smaczne dziubanie w kuchni zdjęcie mało wyraźne, ale taki urok telefonów komórkowych :)
chyba na słodko raczej prawda?
Ilorio bardzo miło mnie i mojej mamie :) że skusiłaś się na ten przepis i że pączki się udały.Pozdrawiam
Arribeth - to mój przepis- identyczny prawie jak mój zajrzyj - wszystko w nim OK ale nie w 10 minut tylko w dwa dni !!!!!!!! pozdrawiam
hajdziok, to nic nie szkodzi że się zlepiły, po upieczeniu bez problemów je zdejmiesz, onlyred ciesze się że Ci wyszły i smakowały, pozdrawiam.
Też smażę pączki od kilkunastu, a nawet więcej lat. Bardzo się dziwię, że tak wam się dobrze robiło te pączki. Chyba, ze ktoś mieszał robotem, bo ręczne ugniatanie przypominało robienie ciasta przez myszkę Mickey w bajkach Disneya. W przepisie jest zbyt dużo płynów, jak na podaną ilość mąki. Ciasto strasznie się kleiło do rąk za każdym razem (dziwię się, że komuś odchodziło od ręki i miski) wiec musiałam dodać sporo mąki zeby się odkleić. Pączki ze zbyt rzadkiego ciasta nie mają kształtów jak te z obrazka, bo je trudno ukształtować czymkolwiek skoro kleją się do rąk i szklanek. Owszem, pączki wyszły smaczne, pulchne aczkolwiek zbyt tłuste w środku. Robiąc innym razem ciasto zmodyfikowałam przepis, dałam więcej mąki, tak aby odstawało od miski, pół kostki masła i 3 łyżki spirytusu oraz aromat waniliowy (z prawdziwej wanilii). Dodam, że przed przystąpieniem do wypieku należy zadbać aby wszystkie składniki miały temperaturę pokojową, a mąkę należy przesiać dla dodania jej pulchności. Ale to już mój przepis i moje tajniki.
gratuluje udanego obiadku , cieszę się że smakowało
pozdrawiam
Dzięki, przepis wygląda zachęcająco, na pewno wypróbuję:)
Aneniu, zrobiłaś pięknego Spidermana, naprawdę nic mu nie brakuje!!! Super!!! cieszę, się, że mogłam pomóc:-)) Pozdrawiam.
Wyszło mi ponad 30 sztuk, trochę mniejszych niż orzech włoski.
To stary, sprawdzony przepis na tort mojej Mamy. Przejęłam go od niej, bo zawsze wychodzi i w smaku też jest dobry. Cieszę się że smakuje większemu gronu, nie tylko mi :-)
no i rzeczywiście nie szkodzi że bez aromatu...ja nabijałam na patyczek drewniany do szaszłyków i moczyłam w czekoladzie co sie " nie pomalowało" to łyżką polałam no i kroplę na dziurkę po patyczku....pozdrawiam :)