Haha, dobre :) Ja też często dodaję przepisy sprzed... sprzed kilku dni, sprzed kilku tygodni. Tego konkretnego dnia gotowania lub pieczenia danej rzeczy trzeba tylko ratować porcję przed żarłokami, którzy nie chcą dać szansę aparatowi :D Przy serniku z brzoskwiniami i pianą obawiam się, że kazaliby mi wypchać się sianem i focić puste talerzyki :D
Szczęście w nieszczęściu, ponieważ sernik... był wczoraj ;) Dzisiaj już nawet okruszki nie zostały :|
Ale taką szarlotkę na ciepło to ja bym zjadła... :)
No masz Ty kobieto szczęście, że godzinę temu wchłonęłam ciepłą szarlotkę z lodami, bo chyba bym przyjechała i wykradła Ci ten sernik!
Ha, dzieci :) Wczoraj miałam na obiedzie dwie dziewczynki. Podałam makaron z sosem cukiniowym, o tym: http://wielkiezarcie.com/przepisy/sos-cukiniowy-z-szynka-8489780532066721907
Jedna dziewczynka wciągnęła wielką porcję jedną dziurką od nosa, mrucząc co chwilę, przepyszszne przepyszszne i te cukiniowe skórki, takie nierozgotowane, jak ja lubię lekko chrupiące warzywka!" A druga obwieściła z kwaśną miną "może być, tylko poprosze bez tych obrzydliwych zielonych skór!"
I weź tu dogodź człowieku... ano tak, da się... potem obie wciągnęły na obiad domowe czekoladowe ciastka ;)
jak ja dobry dzień to zje wszystko, ale jak marudzi przy jedzeniu to anielska cierpliwość potrzebna. Rosołek przez siteczko bo jak jest jakaś przyprawa widoczna to już nie zje. Jak makaron z sosem to każdą odrobinkę cebulki i innych odkłada. A oczy ma dobre, każdą najmniejszą drobinkę wypatrzy.
A Panie w przedszkolu twierdzą, że je wszystko i nawet o repetę prosi, no jak nie moja Agnieszka :)
Ale fajna mała pomocnica na zdjęciach :) Taki obiad idealny dla dziecka - samo zrobi, chętnie zje, nawet brokuła :D
Chyba trochę zburzę przepis 4 tyg.piernika - mój leżakował 52 tyg (13 m-cy) ... szkoda ,że zapachu nie mogę Wam podesłać. Wniosek: jeśli ktoś ma chłodne pomieszczenie , piwniczkę spoko może już latem nastawić ot i to się nazywa ''przygotowanie do świąt''
. O dalszych poczyniach z piernikiem poinformuję i chyba następnym razem ciasto podzielę na 4 części.
Trochę rozumiem to uzależnienie od czekolady Amer. - sama najchętniej każdego dnia pochłaniałabym szarlotki, zapiekanki ryżowe z jabłkami i śmietaną, wcinałabym jabłka na surowo i śliwki w ilości hurtowej. Nie sądzę jednak, że mój organizm tego właśnie pragnie. Wprost przeciwnie. Więc... piekę i dzielę się grzecznie z innymi :D
A czekolada niestety też znów mi chodzi po głowie. W planach obiad z kakaowego makaronu, z twarożkiem śmietankowym, sosem wiśniowym i polewą z czekolady, o!
Myślę, że jest to zależność łączona - organizm sam się broni, starając się wyeliminować to co mu szkodzi. W Ameryce ciężko - bo ukochane tubylców to czekolada właśnie (wszelkie brownie i torty czekoladowe z kremem czekoladowym, jakby komu było mało) i masło z orzeszków ziemnych (na które mam uczulenie również - ale tylko na masło, bo orzeszki zjadam bez niczego, po maśle usta robią się bardzo seksowne - zachciało mi się spróbować w czym Amerykanie tak gustują...
Zosiu, Chmurko - bardzo dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że mięsko smakowało.
Bardzo dobry murzynek.Dodałam przesmażoną skórkę pomarańczową.
Oj współczuję. W sumie całe szczęście, że nie lubisz czekolady :)
A jednak można. Nie przepadam.
Nie czekolada jest alergenem a kakao. Pół tabliczki gorzkiej czekolady może zabić alergika. W moim przypadku kostka jest za dużo. Paradoksalnie im wyrób bardziej czekoladopodobny, tym bardziej tolerowalny, mniejsze stężenie kakao.
Amerykańskiej czekolady staram się nie jeść, bo nawet mleczna powoduje drapanie w gardle.
Najlepsze są wyroby w polewie, stężenie na tyle małe, że bez efektów ubocznych.
A moje makaroniki zrobiły się .. drożdżówki z glanzem ...
jak widać na focie wyżej ... hmm najwyżej ))
Dziękuję za przepis. Zrobiłam z mięsem gotowanym z indyka i - palce lizać !! Wszyscy na imprezie byli zachwyceni i tortilla zniknęła jako pierwsza. Mam tylko problem z domowym smażeniem - pieczeniem tortilli....na jakiej patelni to robić, żeby się patelnia nie paliła??