Nie wytrzymałam, znów robię, tym razem z dyni pomarańczowej, boskopów i gruszek japońskich. Mus wymieszany z żelatyną właśnie tężeje.
Za oknem pada śnieg, a ja jedną nogą wciąż w jesieni :)
Właśnie o tej szarlotce myślałam...
Dziękuję zabieram się za pieczenie dyni :)
Surówka niesamowita. Nigdy nie jadłam lepszej.
Taki mus z pieczonej dyni wymieszanej z duszonymi jabłkami gruszkami stoi u mnie w kilku litrowych słojach i czeka właśnie na szarlotki zimową porą :)
Zresztą, bardzo proszę:
http://www.wielkiezarcie.com/article52247.html
http://www.wielkiezarcie.com/recipe36938.html
Witaj Wkn :)
Bardzo ciekawi mnie ten mus. Mam dwie całkiem spore dynie - ok 8 kg i pomyślałam, ze mogła bym taki pieczony mus zrobić do słoików. Myślisz, że jeśli zrobięszytko do momentu miksowania tak jak napisałaś, po czym przełożę mus do słoiczków i zawekuje będzie dobrze? zawsze mogę żelatynę dodać przed wyłożeniem na ciasto. Zastanawiam się czy taki mus będzie dobry do szarlotki.
Czy te pierniczki są w smaku podobne do pierników w kształcie serca, cieniutkie i kruche i bardzo korzenne, które można kupić w sklepach? (mam nadzieję, że ktoś będzie wiedział o jakie mi chodzi) :)
W niedzielę rosół, wczoraj pierogi, dziś opinia - pyszne! Mój farsz został zrobiony z mięsa z rosołu czyli kura+wołowina. Jarzyn sporo, ale nie dałam jajka, za to dużo pieprzu i natki z pietruszki. Wyszedł pachnący, smaczny i miękki.
Dzięki za przepis.
Piekny artykul...ja przez caly pazdziernik jadlam wlasnie dynie, jablka i gruszki...tego potrzebuje wlasnie teraz nasz organizm...
Ja dzisiaj robię murzynka drugi raz! Co znaczy, że pierwszy wyszedł SUPER.
Tylko dziś robię w znacznie mniejszej blaszce.
Dzięki za przepis.
Masa się udała:) teraz się piecze, zobaczymy efekt :)
Tineczko, moje dynie /japonskie - Hokkaido/ sa tak twarde ze nie ma mowy o wycinaniu kulek, nawet specjalne "przyrzady" sa zbyt delikatne. Noze sie lamia - takie to twarde ale o cudownym pomaranczowym kolorze. Tez robie w slodko-kwasnej marynacie tylko musze b.uwazac by dyni nie przegotowac, starcza tylko do momentu zagotowania sie wody bo potem "macznieje" i zawartosc sloika robi sie metna.
Znalazlam sie w ogrodku mojej przyjaciolki-sasiadki 35 lat temu...
, dziekuje za te wspaniale wspomnienia...
Ps. Przetwory to jedyne co nie lubie robic w kuchni! i nie robie, nawet po tym zachecajacym artykule....
Pozdrawiam :) zazdroszcze talentu literackiego :)
Bardzo Ci dziękuję za tą jesienno - wspomnieniową opowieść.Jabłka złote renety i gruszka konferencja rosły w ogrodzie mojego dzieciństwa, a teraz na mojej działce też rosną.Bardzo cenię ludzi, którzy o zwykłych, prostych sprawach potrafią tak pięknie opowiadać.Pozdrawiam !
Cudna opowieść... po lekturze "odleciałam" w przeszłość tak bardzo już odległą, a tak bliską równocześnie.
Wyobraźnia moja intensywnie podjęła pracę i wszystko to "widziałam" bardzo wyraźnie, w pięknych kolorach, ba, nawet Dziadka ujrzałam...mojego Dziadka.
Dziękuję za piękne chwile wspomnień. Pisz więcej.