Doroto, "zniebieszczenie" nie moze sie udac albo nie udac, trzeba sie tylko nauczyc co naciskac po linku :)
Przeczytalam i co to ma wspolnego z Halloween??? Tam pisze o swietowaniu 2 listopada, czyli zaduszkach,,,moze sie myle?
Bardzo przykro sie czyta, to co anay napisala,,,,,,
pyszności
czy żółtka też dodaje się do tej pasty, czy same białka pokrojone w kosteczke?
Byłam wczoraj na cmentarzu, zapalić znicz przy jakimś anonimowym grobie, bo nie wyjechalismy w tym roku nigdzie - ludzi było dużo, o różnych nastrojach panujących wśród nich można mówić - ale na pewno nie zadumie. Większość świetnie się bawiła przeżywając kolejne rodzinne spotkania przy grobach.
;) swoją drogą, jak je wprowadzali dawno dawno dawno temu... pewnie tyle samo marud jęczało, że burzy się tradycję
. siedzieli "na forum" wsi, albo "na czatach" przy chatach i dyskutowali o nowomodzie niewiadomo skąd
dlatego znacznie bardziej ludzię dzień zaduszny niż sztampowe i wyświechtane wszystkich świętych. klasyczne katolickie wykreowanie święta na potrzeby kościoła.
Maż zrobił na go wczoraj - wyszło rewelacyjnie. On jak coś ugotuje to nie można odejść od talerza takie wspaniałe. Dodał serek kiri śmietankowy - 2 kosteczki a zupkę gotował na schabie . Zupka po prostu pycha!!!!Polecam
Pozdrawiam
viki Busko
Troche dla zadumy dla tych ktorzy sadza ze "Hallowen" w Polsce byl nigdy nieznany:http://halloween.friko.net/dziady.html :-)
Niestety od kilku dni nie udaje mi sie zniebieszczanie :-(
z tym talerzem to mi rozwiązałaś masę problemów ;)
Bardzo ładnie napisane.
Rzeczywiście niewiele zostało z tamtych tradycji. Coś jednak zostało. Nawet w tej tandecie, która stwarza otoczkę Święta Zmarłych.
Mysle sobie, ze moze nie staramy sie przekupić zmarłych duszyczek, za to z wdzięcznością, zadumą wspominamy naszych bliskich zmarłych.
Troszkę chyba inny wymiar ma to Święto w zwycięskim XX! wieku- odwiedzamy groby, MIMO kilometrów, MIMO zimna, Braku pieniędzy.. Nie śmiem oceniać, czy wywiar ludowy, czy taki wymiar psychologiczny, który ja odczuwam teraz- ma wygrać.
Odwiedzamy groby...
Może dlatego, ze czujemy się wpisani w jakiś kontekst? Rodzinny i szerszy?
Dekorujemy groby i choć to często przypomina konkurs na najfatalniejszy gust i największe sknerstwo ( nie tylko dąbek z supermaketu się opłaca. Jeszcze bardziej opłaca się "palma" - wiązanka , w innych regionach mówi się na to tez "paletka"- ooo!!! ta to się dopiero opłaca...wykonana z folii z oczojebnymi kwiatkami, zapakowana w lustro, bo dzięki temu wydaje się większa, zabrana z grobu wieczorem 1 listopada, skwapliwie przechowana w piwnicy na następną okazję- opłaca się najbardziej).
Mimo wszystko w tym całym zamieszaniu, jednak coś zostaje. Zaduma nad tym ze może za parę lat mnie ktoś będzie prowadził i podtrzymywał, zebym mogła pomyśleć nad grobem.
Ze tych grobów będzie coraz więcej
Że to w końcu będzie i moje miejsca...
Dobrze, ze choć w ten jeden dzień łuna nad cmentarzem przypomina o czymś chyba ważnym.
Pozwala się zatrzymać...
Pomyśleć o tym, ze coś dostaliśmy, a przedostatnią rzeczą, jaką możemy zrobić, by wyrazić naszą wdzięczność- to dać kwiatek, zapalić światło.
A potem znów pędzić :)
Sałatka jest pyszna !!! Wyśmienity dodatek do pieczonego mięsa