Prezentuje się bardzo smacznie :) Zastanawiam się czy poncz jest konieczny bo biszkopt wilgoć pochłonie od masy jabłkowej ?
No bardzo mi miło :) Ona jest o tyle wdzięczna, że w zasadzie tylko przy robieniu spodu orzechowego powinno się trzymać przepisu, natomiast galaretkę można przygotować z dodatkiem ulubionych owoców (najlepiej jabłek, gruszek i dyni lub wiśni albo malin). I pilnować, żeby masa nie była sztywna, powinna być delikatna :) Ilość śmietany na górze też można zwiększyć.
Do takiej szarlotki chętnie bym się przysiadła :)
Ostatnia partia uratowanych przed zjedzeniem zajączków - ciekawe, czy "dostoją" do końca Świąt ;)
Ha, wiedziałam, że zdążę!
One są tak proste i tak smaczne, że nie sposób nie zrobić! U mnie też powstały na zasadzie: kupiłam kiełki, które lubię i co teraz :D A potem "icoteraz" okazało się tak dobre, że wlazło nie tylko do brzucha, ale i na stronę :D
A widzisz, pomysł w ostatniej chwili podałaś. Kiełki u mnie w produkcji nagminnej, jutro zrobię z nich pierzynkę na sosie tatarskim. Inaczej , a co?
Dzięki, tym bardziej dumnam, bo sama te cudole wymyśliłam :D Tylko teraz jeść żal...
No bomba..........do ulubionych! Jeszcze nie jedne święta będa więc jak znalazł.
Wyobraźnia nie zna granic :)
Bardzo dziękuję za miły komentarz!
Kolejny raz piekę to ciasto. PYCHA. Dziękuję za przepis.
Łagodny w smaku żółty ser jak najbardziej pasuje do tej sałatki :) Dziękuję za komentarz.
A ja dodałam jeszcze trochę tartego sera do tej sałatki :) pycha
Ja właśnie swój wczoraj nastawiony zakwas na mące żytniej razowej typ 2000 zamieszałam. Już zaczyna kwaskowo pachnieć :) Czosnek pływa od wczoraj. Dziś dorzuciłam liść laurowy i 3 ziarna ziela angielskiego. Jutro i pojutrze będę mieszać raz dziennie - tak robiłam w przeszłości i zawsze wychodziło :)
Możliwe, że za 3 dni będzie już gotowy, jeśli zakwasi się szybko, dokarmię i wstawię do lodówki.
A z tym świeżym chrzanem to bardzo dobry pomysł!
Zapomniałam,do tego ostatniego zakwasu,z maki żytniej razowej,dodałam 2-3 wiórki swojskiego,prawie dzikiego chrzanu.Ale to nie jest wymogiem.tyle,że miałam,to dodałam.Najczęściej dodaje się starty,do garnka lub odrobinkę,bezpośrednio na talerz.Wszystko ku smakowi i ''zdrowotności''.
Izma,to jeszcze ''poniuchaj'',czy ładnie pachnie.Jeśli tak,nastaw żurek.Ja się nie bawię w stopniowe nastawianie i dokarmianie.Nastawiam mąkę z przegotowaną letnia woda,dodaję przyprawy i przykrywam,oby nie za szczelnie..gaza,ściereczka itp.Zamieszac z 1-2 razy dziennie i przy okazji sprawdzić,czy ładnie pachnie.Piana to najbardziej prawidłowy objaw zdrowej kiszonki żurkowej.TYlko pamiętaj,żeby naczynie było nieco większe,bo piana rośnie sobie..Powinno być ze 2-3 centymetry luzu po zalaniu.
He,he,też tak robię...nastawiam mąkę na żurek,a na wszelki wypadek mam w zapasie ''gotowca''.Przezorny...