Rarytasem to były pomarańcze,nie serek
Wciąż pamiętam te ciągnące się kolejki,a jaka była wrzawa przed Świętami,jak te pomarańcze rzucili! Babcia czekała 3 godziny,żeby kupić 3 sztuki i to z ryzykiem,czy w ogóle dostanie...Ech ciężkie to były czasy,ale miały swój urok.
Kochane Dziewczynki Wuzetki
. Ciasto kazdy robił na tym co miał pod ręką i z kwaśnej śmietany i masła krem i na homeczkach i na bitej śmietanie. Kiedyś z przyjaciółkami wspominaliśmy co za co można było zamienić i kupić .np. 700g wołowiny z kością można było zamienić na kawę ..a za fajeczki za czekoladę lub rajstopy. Rano jak szłam do pracy do pytałam kto ostatni w ogonku do mięsnego ..a później pary razy pokazałam się kolejce ( mogłam wyjść z pracy ) i przed 11 godz, byłam szczęśliwą posiadaczka 500g kiełbasy podwawelskiej i 500g parówek
.
Niestety takich rarytasów nie pamiętam
A szczerze to WZ z tamtych czasów jaką pamiętam była z kremem na bazie tylko śmietany ![]()
Madziu,pamiętam na jakie produkty były kartki na żywność ![]()
Megi65,dokładnie było tak jak piszesz.
Małgoś! Jak nie, jak tak
serki homo były o wadze 200g a masło miało wagę 250g. Krótko przed ''upadkiem komunizmu'' ślubowałam to miałam a kartce napisane co i ile w jakiej wadze powinnam kupić. Nawet mam dla potomnych wkładkę i ...kartkę żywnościową PII nie zrealizowaną
.
Były serki homogenizowane bezsmakowe,takie niebieskie w latach 80-tych.Pamiętam jak dziś,bo mama kupowała,a że były niesłodkie,to dosładzaliśmy sobie cukrem:)Wanilię też można było spotkać choć to była rzadkość.
Jak najbardziej były,zwłaszcza w latach 80-tych:) ,tylko najczęściej same bez dodatków,a i waniliowe się zdarzały.Wiem,bo pamiętam te czasy,choć byłam nieletnia:)
Poprawiłam w przepisie.Serek ma być o wadze 200 gram.To oryginalny przepis z tamtych czasów.
Tylko w czasach PRL nie było serków homogenizowanych i a więc nie jest to z pewnością smak tamtej WZ
1 serek homogenizowany, czyli ile dkg? Pamiętam to ciasto właśnie z tamtych czasów, ale nigdy nie udało mi się odtworzyć jego smaku, krem zawsze wychodził mi "obok", a nie taki sam.
Cieszę się,że smakował mój śledzik:)
faktycznie sledz jest pyszniutki i zagosci u nas juz na stale :)
Faktycznie urosła spora:) To zasługa świeżutkich drożdży,których wrzuciło mi się ciut więcej niż powinno,ale w smaku,no...po prostu pyszna.Domownicy nie mogli się doczekać,kiedy wyjedzie z piekarnika prosto na stół.:)
Ładnie wyrosła :) Ja też planowałam dziś pizzę, ale główny pizzojad wybył z domu, więc pieczenie przełożone.
Od lat mam ten przepis, a może tylko podobny, bo w moim jest jedno jajko, <reszta składników identyczna>. Bardzo dobry jest przełożony kremem z kaszy manny lub śliwkowymi powidłami.