Napewno pyszny jest ten placek. upiekę go za tydzień. Pozdrawiam serdecznie
Bardzooooo smaczneeeee. Choć brakowało mi w tym pomidorka.
Dzisiaj robię na obiad, obecnie schabik siedzi w piekarniku - jest to już drugie podejście, po pierwszym byliśmy zadowoleni, bardzo, bardzo nam smakowało.
Pozdrowienia - gbiskupski
Przepraszam, zrobiłam błąd ort., miało być:rzadkie:)
Pyszne! napewno bede czesto robic! :)
Placki bardzo dobre ale ciasto wyszło żadkie i musiałam dosypać płatków owsianych bo rozwalały się przy smażeniu.
Skuszona komentarzami a przede wszystki super apetycznymi fotkami dziś i ja robię te ziemniaczki. Rany albo mam okropną odmianę ziamniaków albo brak zdolności, okropnie się namęczyłam faszerowaniem kartofelków :) No ae udało się, nadziałam je cebulą i pieczarką bo będą jedzone z pieczonym dorszem. Właśnie są w piekaniku, sprawdzimy efekty na obiad. Niebieska różyczko a może spróbujemy następnym razem nie surowe tylko lekko podgotowane ziemniaczki nadziewać?
Po prostu przepyszne.....podane z lodami tworzą zgrany duet.
Każdy placek piekłam po 20 minut w 180 stopniach.
Bardzo dobre ciacho. Jednak nastepnym razem zmniejszę trochę ilość cukru, wydaje mi się, że do kremu i ciasta w zupełności wystarczy po 3/4 szklanki. Orzechów z lenistwa nie siekałam tylko zmieliłam ale tak grubiej. Polewę zrobiłam taką: tabliczkę czekolady mlecznej (użyłam Milki) rozpuścić na malutkim ogniu ze 100ml. śmietanki 30%. Jak zacznie gęstnieć polać ciasto. Pycha.
Grzybki zrobione i zdegustowane , są pyszne (dałam tylko mniej octu) .Polecam!!!
Najdluzej przechowywalam okolo miesiaca i to bynajmniej nie dlatego ze sie zepsul, zawsze byl szybciej zjedzony.
Chciałam podziękować za ten super przepis, jestem początkująca w kuchni więc taki opis jak najbardziej dla mnie, wyszły pyszne!! Jeszcze mam takie małe pytanko czy zamrożone kluski wrzucasz bezpośrednio na wrzątek czy odmrazasz??
Kalówna poprostu sie tak nazywa.A wogole jest taka roznorodnosc nazw ze czasem nie warto sobie glowy zawracac drobiazgami...
Ewelinko, mogą stać długo, zresztą tak jak inne przetwory, są przecież pasteryzowane. U mnie są wykorzystywane do czasu następnych zbiorów, czyli prawie przez rok.