Nie wiem, pod tym tytułem "przyszedł" kiedyś do mnie i tak zostało.
Mam pytanie, czy taki pasztet można mrozić? , bo z tego co widzę to sporo wychodzi.
Pycha! Ja też zrobiłam z kostki rosołowej i naprawdę ekspresowo się robi. Szybki i smaczny obiad. Nawet moja córka-niejadek się zajadała :)
czuję że to będzie smaczne! dodaję do ulubionych i niebawem zaserwuję mężowi
dla ilu osób przeznaczony jest ten torciki, wystarczy dla 15? będę wdzieczna za szybką odpowiedź
dla ilu osób przeznaczony jest ten tort, czy wystarczy dla 15? bedę wdzięczna za szybką odpowiedź
Odpowiem Ternaland za autora. Blaszki metalowe pojawiają się już coraz częściej, w carerfurze taż widziałam. Samych papilotków nie stosuje się, bo rozwalają się pod naporem ciasta. Służą tylko do wykładania metalowych forem, żeby nie trzeba było ich natłuszczać. Ja mam problem z kupieniem dobrych papilotków w markecie więc zamawiam na www.przydasiownia.pl jak i inne dodatki do wypieków. Tu można kupić też papilotki papierowe sztywne, które nie wymagają blaszki. Sprawdziłam je i faktycznie dają radę, ale używam je tylko gdy ciasta jest ciut za dużo i nie opłaca się napełniać nowej blaszki. Dokładam tylko 2-3 szt tych sztywnych obok. Co do ceny to są różne i wcale nie potrzeba kupować tych najdroższych, nie są wcale najlepsze. Alternatywą dla tych metalowych są formy sylikonowe, one nie potrzebują papilotków, ale nie mam z nimi doświadczenia.
przeczytałam ten tekst jako były palacz. Jest w nim wiele prawdy. Najważniejsze, to uwierzyć, że nam się uda. Zresztą jako kobieta :)) uważam, że dużo trudniej jest się odchudzić niż rzucić palenie. W końcu bez papierosa można żyć, a bez jedzenia trudno. Ja w odróżnieniu od spajdermena rzucałam palenie i odchudzałam się jednocześnie, może własnie dlatego aby zająć swoje myśli nie tylko brakiem papierosów. I udało się jedno i drugie. Jestem bardzo, bardzo szczęśliwa, że mam to już za sobą (minęło co prawda dopiero 5 lat). Wiem jedno, żadnego papierosa nigdy więcej. Niestety ten jeden nawet po wielu latach może być tym pierwszym i wrócimy do nałogu. Życzę wszystkim "rzucającym" osiągnięcia celu. Warto.
Witaj Spajdermen,możesz zrobić sobie z ryżem lub makaronem ryżowym,myślę że Kokliko już Ci wszystko wyjaśniła:) dlatego to danie nie nazywa się CHIŃSZCZYZNA tylko chińszczyzna wg Różyczki,poczytaj inne przepisy też jest tam mąka ziemniaczana.
Kokliko bardzo dziękuję za wyjaśnienie,masz rację z tymi mrożonkami, nie raz spotkałam kalafiora i brokuła w mrożonce chińskiej,ale w tej co kupiłam na szczęście nie było tych dodatków,mrożonka była typowo chińska,dodałam kurek smakowało wybornie,lubię trochę namieszać po swojemu:) Pozdrawiam serdecznie i dużo zdrówka Ci życzę.
Tylko co to ma wspólnego z kurczakiem Kung Pao ???
Ja akurat niemiałam kurczaka pod ręką więc zrobiłam tak,ale zs kurczakiem było by naprawdę smaczne
Dodałem cebulę (przekrojoną na pół), buraczki w cząstkach i pomidory.
Pieczone warzywa są super. Dziekuję za przepis. Ocet balsamiczny daje boski aromat.
a jak zrobić masę z serka homo i masła ?
Spajderman, to wszak nie wina Rozyczki, ze w Polsce pokutuje przekonanie, ze wszystko co w miare pociete z dodatkiem sosu sojowego staje sie "chinszczyzna".
To troche jakby Chinczyk wymieszal nasze pierogi z bigosem, dodal do tego pare malosolnych , zaprawil dzemem zurawinowym i nazwal to "polszczyzna".
Kuchnia chinska, jedna z najbogatszych na swiecie ma tyle wizerunkow ile regionow, niemniej zageszcza sie sosy wlasnie maka kartoflana (kuchnia kantonska).
Makarony wielojajeczne raczej nie wchodza w gre, czyli takie wloskie wielojajeczne kolanka odpadaja, podgrzybki rowniez. Tak jak w polskim bigosie odpadna grzybki shitake.
Chinczycy nie dusza warzyw nigdy! Sparzaja na sicie goraca woda i natychmiast do woka.
A w woku nie dluzej jak trzy minuty.
Czarny pieprz jako taki jest prawie nie uzywany w kuchni chinskiej, pieprz syczuanski tak, rozne odmiany ostrych papryczek, pieprz zielony w ogromnych ilosciach, ale na stole chinskim nie uswiadczysz mlynka z czarnym pieprzem.
Ale skad Niebieska Rozyczka ma wiedziec, ze to wszystko co okresla sie w Polsce jako "chinszczyzna" jest niesprecyzowanym pojeciem o calkiem roznych kuchniach (tajska, wietnamska i wlasnie chinska). A kazde danie ma swoja nazwe i swoj wlasciwy smak.
Ja osobiscie dalabym po nosie producentowi "chinskiej mrozonki" w ktorej znalazl sie nawet kalafior!
A Rozyczce zycze dalszego eksperymentowania i odkrywania nowych smakow.
Trzymaj sie Rozyczko, nie odrzucaj nieznanego, jak juz poznasz calkiem nowe, to latwo bedzie Ci polaczyc tradycje z nowoscia i tworzyc nastepne fusion, tak modne ostatnio (i slusznie) w kulinarnych zmaganiach.
Serdecznie Cie pozdrawiam.
Ja bym tu dodała jakieś mięsko - np wędzonego kurczaka ;) Ciekawe jak by to smakowało ;)