Włąśnie zrobiłam - jutro napiszę jaki był efekt?????
Fajniuutka tak prosto to tak : najpierw ciemną polewą, potem kreski różowym lukrem i końcówką noża czy patyczka pociągnąć w tą i z powrotem gdy lukier jeszcze mokry i powstanie taki właśnie efekt.Pozdrawiam!
Chciałam sobie ułatwić i suszyłam równocześnie plasterki pomarańczy,mandarynek,cytryn i jabłek,wszystko byłoby ok gdyby były one tej samej wielkości.Pomarańcze są śliczne,mandarynki i cytryny troszkę za mocno ściemniały,a jabłuszka poskrecały...i tak wszystkie wyląduja na choince i na stroikach.A ile zabawy przy tym było,przewracanie...sprawdzanie czy nie maja za gorąco.
mam pytanko , czy mak "wywalilaś" na placek prosto z ;puszki czy dalas moze bialka? ?
Ilko czy ja dobrze zrozumiałam - ty do ciasta naleśnikowego dodajesz najpierw żółtka a potem ubite białka czy dodajesz same ubite białka?
chyba tak , tylko wypadalo by podać źródło :)
A jeśli chodzi o toje pierożki to nie wrogość ale prawda probował je mój znajomy i stwiedził że nie należą do takich wspaniałych jak je polecasz, tak więc jeśli nie pasuje ci mój komentarz a przede wszystkim przepis to go nie czytaj! Pozdrawiam
zrobiłam dzisiaj ciasteczka na próbę przed świętami, 5 minut po wyjęciu z piekarnika połowy nie było,
najpyszniejsze ciasteczka jakie kiedykolwiek jadłam, pychota
poluchna, zupełnie nie mam pojęcia dleczego Tobie nie wyszedł....ja nigdy nie piekłam innego keksu i on ZAWSZE wychodzi. Chociaż trochę winy może mieć piekarnik...nie wiem jaki Ty masz. Ja pieke w elektrycznym przy termoobiegu. Sprawdziłam jeszcze raz składniki i wszystko z przepisem jest ok.... naprawdę nie potrafię pomóc..może mąka była zbyt wilgotna? Przykro mi że się zawiodłaś, bo keks jest przepyszny.... pozostaje mi jedynie zaproponować drugą próbę. Produkty niech nabiorą jednej temperetury pokojowej i zrób na spokojnie krok po kroku... może dałaś za mało proszku? Na wszelki wypadek zmienię w przepisie na pełną łyżeczkę. pozdrawiam i mam nadzieję że za drugim razem wyjdzie!!! Do 3 razy sztuka
Jeśli chcesz wiedzieć karolciu to nie miałam pojęcia że taki przepis już istnieje , a to że pochodzi z książki to chyba nic złego, wypróbowałm go i to że jest pyszny to mogę go umieścić na soich stronach.
Bardzo dobre, a jakie proste!!! Dzięki za pomysł!!!
Bardzo sie ciesze ze wyprobowalas moj przepis i ze Wam smakowalo :) A mimo ze jestem weteranem w robieniu tych ciastek to i ja sie zawsze marmolada poparze bo je lubie jesc na cieplo
Serdecznie pozdrawiam!
Do dzisiaj jestem amatorką dobrych proziaków i od czasu do czasu zostaję obdarowana takimi prawdziwymi pieczonymi na kuchni węglowej. Towarzyszyły mi przez całe dzieciństwo ( u mnie w domu dodawało się jeszcze 1-2 jajka i trochę cukru do ciasta).
Najlepsze jeszcze ciepłe, posmarowane świeżym masłem. Pycha...:)))
Podpłomyki - to zupełnie inny wypiek (przynajmniej w moich stronach...)
Podpłomyki były pieczone przy okazji pieczenia chleba . Z ciasta chlebowego urywało się po kawałku i taczało cienkie placki.
Pamiętam jak przed włożeniem do pieca były nożem znaczone na krzyż i wkładane do nagrzanego ale jeszcze palącego się pieca
w celu sprawdzenia czy jest wystarczająco nagrzany. Rozżarzone węgle były odgarniane "kaciubą" do tyłu pieca a na łopacie
wyłożonej latem liściem chrzanu wjeżdżały podpłomyki i były pieczone w popiele.
Po upieczeniu były smarowane skórką ze słoniny i dzięki temu pięknie błyszczały..
Teresa.m21- wybacz ten wywód...:)))
Zapach w całym domu cudowny. Wyszły 4 duże blaszki, równe tzn. bez żadnych pagórków, po wyjęciu miękkie, teraz są trochę twardsze. Myślę, ze będzie ok.