Oj, to się cieszę, że trafiłaś na Pirosy z "dobrego sortu" - większość jest pyszna, ale zdarza się niestety trafić na "wiórki suchotniki", kruche, mało soczyste, przetrzymane na drzewie, lub rosnące na źle prowadzonych uprawach. Niektórzy sadownicy starają się sztucznie wywołać rumień na owocach ze starych drzew (o ile dobrze pamiętam stosuje się w tym celu potas), ale zastosowanie środków chemicznych w złym momencie lub z zbyt dużej ilości niekorzystnie wpływa na smak.
Ciekawa jestem, jaka będzie przyszłość Pirusów. Od roku 2005 zanotowano w Polsce coraz więcej nasadzeń dużych obszarów sadów tą właśnie odmianą - widocznie sadownicy uznali, że będzie to opłacalne ze względu na jej stosunkowo wysokie walory smakowe, atrakcyjny kolor i sporą popularność (w końcu była to nowinka na rynku owocowym). Obecnie konkurencyjne dla krajowych Pirusów (a raczej polskich sadowników uprawiających Pirusy) są jabłka importowane zza granicy. Podobne zjawisko bumu miało miejsce w przypadku Genewy, którą w pewnym momencie wyparły Pirusy, a obecnie popularność obu tych odmian spada.
Ja pewnie dziś wyruszę na poszukiwanie kolejnej odmiany jabłek do mojego jabłoniowego katalogu :)
Doroto przypomniałaś mi smak mojego dziecinstwa . Dawno tam w ogrodzie mego dzieciństwa rosło piekne rozłożyste drzewo gęsto obsypane owocem i ten ... smak ! Ogrodu już nie ma , a ja czasem na targowisku szukam anansa z drzewa i szukam i szukam ....:)
Aktualnie jabłko w mojej misie owocowej , kupiłam je pierwszy raz i smakuje mi bardzo soczyste , aromatyczne , smak lata zamknięty w kolorowej skórce . .. :)
Robiłam ten pasztet juz wiele razy jest przepyszny:)
miałam ogrom białek.. i z wszystkich zrobiłam kokosanki. wstyd sie przyznać, ale prawie wszystkie zjadlam sama.. one uzależniają,,, ;)
Przepis doskonały..
Pierogi wyszły znakomite..samczne ..ciasto mięciutkie..wpisuję do ulubionych..![]()
Dzięki za przepis..![]()
Pychota. Sama uwielbiam taki omlecik. Robię bardzo podobny, tylko jeszcze nie robiłam go na mące żytniej razowej. Muszę wypróbować zrobić go w ten sposób. Czasem myślę, że takie omlety na słodko mają chyba z milion kalorii, ale teraz chociaż się usprawiedliwię, że przecież na zdrowej mące ;)
Takie pyzy robię z nadzieniem pieczarkowym i sosem pieczarkowym, pycha.
Mmm, też je uwielbiam. Dziś piekłam placek z dynią i antonówką, która jest dla mnie sygnałem, że koniec wakacji zbliża się wielkimi krokami. Szarą renetę zaczynają powoli wypierać atrakcyjniejsze dla oka, większe czerwonawe boskopy, o złotej renecie słuch niemal zaginął. Zastanawiałam się własnie ostatnio, czy uda mi się zdobyć ją gdzieś jeszcze, żeby sfotografować do artykułu z jabłkowej serii.
Ach gdzie się podziały antonówki i szare i złote renety?
Nie będę ukrywać, że pyzy są najsmacznie tuż po ugotowaniu. Można je krótko obgotować, zamrozić ułożone na tacce lub grubej folii tak, żeby się stykały, potem przesypać do woreczka i przechowywać w zamrażarniku. Ugotowane we wrzątku powinny być całkiem niezłe i niewiele różnić się smakiem od świeżych.
Na pewno nie wolno ich podgrzewać w mikrofali, która niekorzystnie wysusza kluski. Stają się jakby kruche, twardawe, przesuszone i niesmaczne.
Właśnie trafiłam na ten przepis i zamierzam dziś zrobić Twoje pyzy. Już nie mogę się doczekać powrotu męża i wspólnego obiadu :) Mam jednak jedno pilne pytanie, można je zamrozić? Jeśli tak to jak długo mogę je tak przechowywać i w jaki sposób je zamrozić żeby nie stracily na smaku i wyglądzie? Pozdrawiam
Na fotce jest tort bezowo-kawowy, ale nie uwierzysz, co zrobiłam :( Wymyśliłam przepis od A do Z, a potem durna krowa, zapomniałam skrupulatnie zapisać proporcje i składniki. No i ostało się ino zdjęcie :/ Może kiedyś odtworzę recepturę, ech.
a co to za pyszne ciasto na fotce??
Mąkę arachidową kupuję w sklepach sieci Zatoka, Bomi, Piotrze i Pawle lub w sklepach ze zdrową żywnością. Różni się od innych mąk oczywiście smakiem i zapachem, a także konsystencją. Jest przecież wykonana ze zmielonych... fistaszków :) Odnoszę wrażenie, że zmielonych wraz ze skórką, ponieważ mąka ma delikatną ledwo wyczywalną goryczkę - bardzo przyjemną w smaku. Mąka przypomina drobno zmieloną bułkę tartą. Do tych kotletów zużyłam resztkę, którą miałam w domu, ale przy najbliższej okazji kupię kolejną porcję, zrobię fotkę, opiszę i podlinkę do arachidowego artykuliku swoje przepisy, w których wykorzystuję ten rodzaj mąki.
Fajnie jest, jak mięso lub chuda ryba mają orzechowy posmak :) Nie należy przesadzać z jej ilością (np. ciasteczka kruche ze zbyt dużą ilością mąki arachidowej stają się niekorzystnie sypkie), ale domieszka pozytywnie wpływa na smak potrawy i urozmaica ją.